26/04/2013

shakshuka

- autor: panna paulina

któregoś dnia mój przyjaciel wspomniał, co jadł na lunch. była to shakshouka – danie, które według wikipedii ma swoje korzenie w Tunezji, dla mnie jednak pochodzi prosto z Dubaju. w skrócie są to jajka gotowane na wolnym ogniu w sosie pomidorowym. dla dwóch osób potrzebujemy:

  • olej
  • 1 cebula
  • 5-6 pomidorów
  • 3-4 ząbki czosnku, zmiażdżyć
  • 2-4 jajka
  • sól, pieprz, bazylia, chilli (opcjonalnie)

na oleju należy zeszklić cebulę, dodać pomidory, gdy zmiękną dorzucić przyprawy, sól i pieprz, czosnek. następnie uformować miejsce dla jajek i doczekać ich ścięcia na wolnym ogniu. osobiście posoliłam je odrobinę zaraz po wbiciu na patelnię. doskonale komponuje się z chlebkiem pita lub naan.

shakshukafood04

one day my friend told me what he had for a lunch. that was shakshouka – a dish which is believed to have a Tunisian origin but for me comes stright from Dubai. in short it’s pouched eggs in tomato souce. for two people we need:
1 onion
5-6 tomatos
3-4 1 clove garlic, minced
2-4 eggs
salt, pepper, basil, chilli (optional)

08/04/2012

krem z dyni

- autor: panna paulina
  • dynia (1 do 1,5kg)
  • 1 litr bulionu warzywnego
  • 2-3 cebule
  • 5 ząbków czosnku
  • sól, pieprz, chilli
  • olej
  • serek topiony śmietankowy

wybierz pokaźny garnek/patelnię bo dyni będzie sporo :) dynię obrać, oczyścić z nasion i pokroić w drobną kostkę. posiekaną cebulę zeszklić na odrobinie oleju. wrzucić kostki dyni i dusić aż zmięknie. poczekać aż nieco wystygnie i zmiksować blenderem. przelać do garnka z bulionem, dorzucić przeciśnięty czosnek, posolić, popieprzyć, dodać chilli. pod koniec gotowania serek topiony rozpuścić w osobnym naczyniu z kilkoma łyżkami gorącej zupy. wymieszać i podawać :)

26/11/2011

London, day nine.

- autor: panna paulina

Monika zaplanowała dla nas urozmaicony grafik na dwa dni. Niestety, chodzenie spać o 6.00 i spanie do 12.00 wzięło górę. Dotarłam do niej w końcu na 14.00, efektem niewidzenia się przez szereg miesięcy były nie mające końca rozmowy i ciągle nowe tematy. W końcu wieczorem wybrałyśmy się na Angel do The Old Queen’s Head, by posłuchać muzyki na żywo. Gwiazdą wieczoru był duet Francuzek, choć skutecznie zamknęły nam usta już dwa supporty. Mansfield Tya zahipnotyzowały nas od pierwszych elektronicznych brzmień, wywołały dreszcze. Doszły też skrzypce i utwory na przemiań depresyjne, energetyczne, radosne. Kilka dni temu z dziecięcą radością dzieiłam się jajami od moich podwórkowych kur z Jacobem Monckem Mortensenem, teraz przypadło mi spotkać w toalecie te dwie niesamowite kobiety i podziękować im za wzbudzenie we mnie emocji, które zaspały kilka stacji temu.