26/11/2011

London, day nine.

- autor: panna paulina

Monika zaplanowała dla nas urozmaicony grafik na dwa dni. Niestety, chodzenie spać o 6.00 i spanie do 12.00 wzięło górę. Dotarłam do niej w końcu na 14.00, efektem niewidzenia się przez szereg miesięcy były nie mające końca rozmowy i ciągle nowe tematy. W końcu wieczorem wybrałyśmy się na Angel do The Old Queen’s Head, by posłuchać muzyki na żywo. Gwiazdą wieczoru był duet Francuzek, choć skutecznie zamknęły nam usta już dwa supporty. Mansfield Tya zahipnotyzowały nas od pierwszych elektronicznych brzmień, wywołały dreszcze. Doszły też skrzypce i utwory na przemiań depresyjne, energetyczne, radosne. Kilka dni temu z dziecięcą radością dzieiłam się jajami od moich podwórkowych kur z Jacobem Monckem Mortensenem, teraz przypadło mi spotkać w toalecie te dwie niesamowite kobiety i podziękować im za wzbudzenie we mnie emocji, które zaspały kilka stacji temu.

24/11/2011

London, day eight.

- autor: panna paulina

do nothing. przez  wiele miesięcy zapomniałam jak to jest to robić. po kilku dniach „do nothing” ciągle nie mam dosyć :) dnia ósmego pojechałam do Moniki, stacja Highgate ma 3 wyjścia, skorzystałam z wszystkich. mam tendencję do skręcania w lewo, więc najpierw wyszłam na spokojną, nieruchliwą ulicę obsianą urokliwymi angielskimi domkami. za każdym razem, kiedy wychodzę na londyńskie ulice, tęsknię za mieszkaniem tutaj. obecność Moniki i niekończące się tematy jeszcze bardziej to podsycają.

22/11/2011

London, day four, five, six, seven.

- autor: panna paulina

Maciek zainstalował mi Neverwinter 2. Już po mnie.

 

 

 

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.